Idzie deszcz, a ja z nim,Przez miasto, które znami szukam śladów wczorajszych, wczorajszychIdę w tę samą stronęi wspominami wszystko zda się piękniejsze.Kochanie pachniesz deszczem,powiedział tu,myślę że wiatr wtedy wiał, że wiatr wiał.Minęło już wiele lat,płaszcz swój mi dał,za duży był, ale grzał,piękna miłości ma.Jak długo, długo jeszcze,do ciebie iść,życie człowieka krótkie jest, krótkie jestkochanie pachniesz deszczem,z zamieci jesteś,lecz grzejesz tak jak wtedy dziś.I deszcz jak wtedy pada,ta sama ja,czasem w zegarze jakiś głos, jakiś głos,byłeś tu zawsze i teraz, choć w ukryciu, jesteś,w twych mokrych śladach deszcz trwa,o, miłości ma.
11 sierpnia 2016
Lásko voníš deštěm
05 sierpnia 2016
Szczęście to piękna rzecz
Na przykład wschód słońca i wiatr w liściach drzew, albo piosenka cicha jak padający śnieg, tego nie da się kupić za żadne pieniądze, ale są jeszcze inne rzeczy, a te się kupić da. Bo wiesz, szczęście to piękna rzecz, przecież wiesz, że szczęście to piękna rzecz, szczęście to piękna i wspaniała rzecz, ale forsy za nie nie kupisz. Taki karton Marlboro albo porcelana w niebieskie kwiaty, tapety, parmezan, pięć kilo salami, dżinsy Calvin Klein, może to nie jest szczęście, ale żyć się da. Bo wiesz, szczęście to piękna rzecz, przecież wiesz, że szczęście to piękna rzecz, szczęście to piękna i wspaniała rzecz, ale forsy za nie nie kupisz. Na przykład wschód słońca i wiatr w liściach drzew, albo piosenka cicha jak padający śnieg, tego nie da się kupić za żadne pieniądze, ale są jeszcze inne rzeczy, a te się kupić da. Jasne, że doceniam urok słońca wschodu, ale to przecież forsa warta jest zachodu, dlatego kiedy czytam o trzęsieniu ziemi, kwituje to jedynie ramion mych wzruszeniem. Bo wiesz, szczęście to piękna rzecz, przecież wiesz, że szczęście to piękna rzecz, szczęście to piękna i wspaniała rzecz, ale forsy za nie nie kupisz.
03 sierpnia 2016
Morava i wino
07 stycznia 2016
Solfatara
Czytanie dla samej przyjemności czytania. Dawno tak nie czułem. Nie chodzi tylko o to, że intryga mnie tak wciągnęła, że trudno się było oderwać. To się zdarza, to się zdarza nawet przy czytadłach, choćby przy Vieweghu, ale wtedy jest to raczej guilty pleasure. No więc tu też wciągnęła i ostatnio nieco nie dosypiałem ;-) To nie ona jednak była głównym źródłem czytelniczej przyjemności. Najważniejsze były erudycja autora i stylizowany z umiarem język.
Od mnogości postaci pojawiających się w powieści może się zakręcić w głowie. I tu zagadka, ba - całe stado zagadek: kto jest prawdziwy, a kto stworzony przez Macieja Hena? Od pewnego momentu podczas lektury nie rozstawałem się z iPadem, na którym sprawdzałem nazwiska, tytuły obrazów, nazwy miejscowości itp. Czysta przyjemność! A jak jeszcze udało mi się przyłapać autora na drobnym błędzie! ;-)
No i muzyka, która w książce odgrywa ważną rolę. Długi czas po przeczytaniu Solfatary słuchałem madrygałów Carlo Gesualdo, nieznanego mi wcześniej księcia Venosy. Piękna muzyka!
16 sierpnia 2015
Różnice
10 lipca 2015
Lubie, kiedy kobieta...
Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu, kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię przegięciu, gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie. Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi, gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi, gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem i oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem. I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia, gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia. Lubię to - i tę chwilę lubię, gdy koło mnie wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie, a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata w nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata.Skąd mi się to wzięło? Erotyk nie czytany od lat pewnie prawie 30 lat, zapomniany. Moje bieżące myśli też od Erosa odległe. Czy wystarczyło odległe skojarzenie autora z jego bratem przyrodnim, Włodzimierzem, który kilka obrazów dla Sukiennic podarował? A może to Café Szał?
07 lipca 2015
Zakochanie
Stan zakochania jest absurdalny. Nagle wydaje ci się, że bez tej drugiej osoby nie możesz żyć. Obłęd. Guz mózgu miewa mniej dokuczliwe objawy, zwłaszcza jeśli obiekt zakochania jest daleko.
Rozum podpowiada, że to minie. Ale nie chcesz, żeby minęło! Melancholizujesz się, słuchając Passenger, pijesz, mało śpisz, choć kładziesz się wcześnie, żeby nie myśleć. Filmu żadnego nie możesz obejrzeć, bo wszędzie ta miłość i seks.
To minie, ale nie chcesz, żeby minęło! Chcesz, żeby minęło jak najszybciej. I nadal nie chcesz, żeby minęło. Zachowujesz się jak idiota, nękasz obiekt swych uczuć i zniechęcasz do siebie. Po czym cierpisz jeszcze bardziej. A kiedy nawet on/ona podziela twoje uczucia, to tobie się wydaje, że jej/jego uczucia przy twoich są doprawdy śmieszne. I cierpisz dalej, jak ten poeta, co cierpi za miliony (zgadnij koteczku, czyje to?). I dalej się melancholizujesz słuchając np. 'Lata w Portofino' - wszystko jedno w czyjej wersji, i tak nie ma znaczenia. Ty masz swoje własne znaczenie, swoje własne cierpienie, które pod tę muzykę podkładasz (choć polskie słowa lepsze, bo smutniejsze, o miłości nieszczęśliwej). Dalida jednak to także 'Paroles, paroles', więc uświadamiasz sobie, że te twoje las palabras de amor są żałosne i nieprzekonywujące. Co oczywiście jest źródłem dalszego cierpienia.
Więc myślisz, że przecież zawsze może być gorzej, a jak będzie gorzej, to można ten łez padół opuścić i ta cioranowska myśl sprawia, że jest ci lepiej. Na krótki czas, bo już po chwili myślisz, że osiągnąłeś dno upodlenia (co jest tym bliższe prawdy, im więcej alkoholu jest w twoim organizmie). Ale jakoś się nie zabijasz, zapijasz raczej. A kiedy się rano zbudzisz, uświadamiasz sobie, jakim jesteś idiotą, że ta twoja ukochana (albo ukochany) zasługuje na kogoś lepszego i wtedy to dopiero cierpisz, że to nie ty jesteś ten lepszy. I znów chcesz, żeby minęło.
I tak da capo al fine. Aż kiedyś mija. Po zakochaniu nie ma śladu. I najlepsze jest to, co zostaje - czasem wgląd w siebie lepszy, czasem druga osoba obok.
Nikt ze mną nie rezonuje
Czasem zapadam się w sobie. Zawsze tak było. Zawsze czułem się inny. Nie żeby zaraz wyjątkowy. Po prostu inny. Zawsze czegoś szukałem. Nadal...
-
Dzisiaj zrobił się kącik poetycki. Najpierw Teoria jednolitego pola Tima Josepha (w przekładzie Lecha Jęczmyka - oryginał tutaj ): Na począt...
-
Kolejny raz zainstalowałem kolejną dystrybucję Linuxa - tym razem OpenSUSE . To chyba najlepsza dystrybucja dla zwykłego użytkownika. No wła...
-
Nie o samej książce Grossa chcę pisać, tym bardziej, że jej jeszcze nie czytałem. Czytałem za to sporo omówień i dyskusji na jej temat i to ...
