24 lipca 2009

Martwy kot

Osoba duchowna to człowiek, który żyje z tego, że stara się przekonać innych, by uwierzyli w to, w co sami z siebie uwierzyć nie mogą. Częścią tej wiary jest zapewnienie osobie duchownej utrzymania.
   Karel Michal, Straszydła na co dzień

A cała książka tak samo zabawna. Pisano, że to nowy Szwejk, tylko głębszy (tzn. Mariusz Szczygieł pisał, ze pisano). A jak już o Szwejku mowa, to w sierpniu ma się ukazać przekład Antoniego Kroha. Jako miłośnik tekstów Pana Antoniego już się doczekać nie mogę!

16 lipca 2009

Czecho-Chorwacja

Czas wolny od wakacyjno-rodzinnych zajęć dzielę między Dawkinsa (Bóg urojony), Viewegha (Báječný rok) a Michala (Straszydła na codzień). Do tego tanie wino (30 kun za pótoralitrową butelkę po mineralnej, choć producent zacny i nagradzany w Europie). A wieczorem czeskie filmy.
Mieszanka ta skłoniła mnie, żeby:
1. pojechać do Pragi jeszcze w te wakacje - choćby na jeden dzień,
2. zaprenumerować Lidovky.

20 listopada 2008

Dexter - koniec 1. serii

Jak łatwo telewizja nami manipuluje - sympatyczny główny bohater jest psychopatycznym zabójcą, któremu kibicujemy, by skutecznie "eliminował" podobnych sobie i żeby go nie złapali. U niektórych niesmak może budzić cieknąca i tryskająca wokół krew, ale wystarczy odwrócić na chwilę głowę, by znów za chwilę śledzić życie codzienne psychopaty.

Należę do tych, którzy uważają serial za chory, ale oglądają, bo to fajnie łamać tabu. Podobnie oglądali Rodzinę Soprano i Sześć stóp pod ziemią. Ci, którzy nie oglądają albo uważają, że to chore i już (i tych rozumiem), albo krwi dla nich za mało, a za dużo psychologizowania (choć takiego słowa pewnie nie znają).

A co do tabu, to już pozostała tylko przemoc seksualna (serial o pedofilach lub seryjnych gwałcicielach?), ale to już trochę dla mnie za dużo. No i jeszcze religia - jakąś anty-Plebanię chętnie by się obejrzało ;-)

27 października 2008

Znów Linux

Kolejny raz zainstalowałem kolejną dystrybucję Linuxa - tym razem OpenSUSE. To chyba najlepsza dystrybucja dla zwykłego użytkownika. No właśnie - czy faktycznie dla zwykłego. Bo taki zwykły to by pewnie chciał, żeby od razu, bez żadnych czarów, można było słuchać empetrójek i oglądać filmy. A tu się nie da. Jak zwykle trzeba instalować kodeki z Internetu (bodaj w Fedorze wszystko działało od strzała). I to oczywiście nie byłby problem, bo i w Windowsach musimy zainstalować kodeki do odtwarzania DVD i DiVx, ale tam jest to dużo prostsze, a same pliki łatwiej dostępne.

Problem oczywiście polega ma tym, że robi się to inaczej niż w Windows - czy się to komuś podoba czy nie, Microsoft wyznaczył pewien standard. I to naprawdę bez znaczenia czy ten standard jest dobry, czy nie. Ważne, że jest powszechny.

Marzy mi się, żeby twórcy linuksów wzięli przykład z twórców przeglądarek, którzy kopiują najlepsze rozwiązania od konkurencji. A tzw. przeciętny użytkownik kieruje się bardziej przyzwyczajeniami (i czasem ideologią), ale kiedy mu przyjdzie korzystać z innej niż zwykle przeglądarki, to nie ma z tym większego problemu. Czasem się tylko zirytuje, że w IE nie ma obsługi gestów, a Opera nie zapamiętuje danych w formularzach.

24 października 2008

Anthony and the Johnsons

Najpierw usłyszałem fragment Hope There's Someone, potem zobaczyłem i pomyślałem „WTF freak”. A teraz słucham na okrągło w moim walkmanie na kółkach. Zdecydowanie odkrycie roku, choć trochę nieświeże. Za to w styczniu nowy album. Ponoć w EMPiK-u jest już epka.
A Bird Gherl ma pewne miejsce na liści najbardziej duszoszczipatielnych utworów.

21 października 2008

Galicyjska historia stworzenia

Na początku była wódka. Początkowo panował chaos: każdy mógł ja pędzić, sprzedawać, a nawet osobiście pić.

I pojawiło się na ziemi wino, a było ono drogie. I oddzielił Bóg pijących wódkę od pijących wino i dał tym drugim władzę nad tymi pierwszymi. I tak stało się, że pierwsi musieli tylko pędzić i pić wódkę, ale: pędzić – dla drugich, a pić – za swoje własne pieniądze. Trzeci zaś sprzedawali ją na rachunek tych drugich, by ci mieli za co upijać się winem.

Było to dnia drugiego, a nazywał się on propinacją.


Iwan Franko, Galicyjska historia stworzenia
(cyt. za: Zbigniew Fras, Galicja, Wyd, Dolnośląskie, Wrocław 2000)

Kwintesencja konserwatyzmu

My o jedno tylko szlemy  Modły k’ niebu z naszej chaty:  By nam buty mogły śmierdzieć,  Jak śmierdziały przed stu laty...  Kazimierz Przerwa...