
Cmentarz jest zamknięty (słusznie, zważywszy na stan drugiego zabytkowego bocheńskiego cmentarza) i klucze od jego bramy ma mieszkający w pobliżu pan Leon Gawąd. Pan Leon opiekuje się cmentarzem, jak sam mówi, odkąd żyje. Trawa wykoszona i zagrabiona, cały teren posprzątany, w miejscu wielu dawnych, granitowych nagrobków rozbitych przez Niemców osadzone symboliczne, betonowe macewy. Ich wykonanie sfinansował jeden z żydów bocheńskich, mieszkający w Stanach Zjednoczonych.
I tylko pan Leon coraz starszy - już od dawna nie kosi sam trawy, tylko musi najmować pracowników.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz